Biblioteka
Sporych rozmiarów parterowy budynek, nowe budownictwo, ciekawy, nowoczesny projekt. Wchodząc do środka przez oszklone drzwi trafia się do przestronnego korytarza- szatni. A stamtąd wąskim korytarzykiem do celu swej podróży, wystarczy jeszcze wybrać konkretne drzwi: na prawo dorośli, na lewo młodzież i dzieci. Ogromna sala, w której rzędami ustawione są wysokie regały, a na regałach prawdziwe skarby- książki. Każda książka ma swoje miejsce, swoją pozycję i tylko w pozornym gąszczu, łatwo jest ją odnaleźć. Swoista mieszanka UKD i katalogu formalnego zapewnia, że poszukiwany egzemplarz będzie stał na swoim miejscu. A przynajmniej powinien, choć czasem się zdarza, że książki jako martwe przedmioty dostają nóżek i wędrują miedzy półkami, regałami a czasem całymi rzędami. Jednak dla kogoś, kto chce i poświęci odrobinę swojego czasu, szybko zaznajomi się z panującymi tu zasadami i z łatwością ogarnie całość księgozbioru. Odnaleźć to czego się szuka nie jest trudno, wystarczy wiedzieć czego się chce i umieć to sprecyzować. Książki duże, książki małe, grube i cienkie, te częściej czytane i te, które od dawna czekają na kogoś, kto po nie sięgnie. Wydania albumowe i te broszurowe, książki popularnonaukowe i ogólne, literatura piękna i beletrystyka, książki według autora lub tytułu, wszystko tu jest. Wystarczy poszukać. Pobuszować miedzy regałami, pooglądać co ciekawego mieni się na półkach i może jakaś konkretna okładka przykuje naszą uwagę. A wtedy tylko ją sięgnąć i wypożyczyć. Tak zwyczajne, tak proste, tak właśnie działa biblioteka. Przyjść, wybrać książkę, zapisać ją na swoje konto i można oddać się spokojnej lekturze.

Biblioteka to także ludzie, którzy w niej pracują, działają. Swoista mała firma, instytucja, w której panują więzi typowo rodzinne. Każdy się zna, każdy ma swoje obowiązki i wie, za co odpowiada, każdy pracuje jak najlepiej. A przy tym nie zapomina się, że pracuje się z ludźmi, można porozmawiać, pośmiać się i przy pracy spędzić miło czas. To ludzie przychodzący do biblioteki, czytelnicy, a także pracownicy, wszyscy tworzą jedna całość, małą społeczność biblioteczną, czytelniczą. I w takiej atmosferze aż chce się pracować. A kiedy zmęczą nas kontakty z czytelnikami, zawsze pozostają książki i dział opracowania.

Kiedyś tam wrócę, do tych ludzi, miedzy którymi jest jak w domu. Do książek, które są pasją i życiem. Do czytelników i zajęć z nimi. Kiedyś, na własnych warunkach. Na razie pozostaje być tylko czytelnikiem o wykształceniu bibliotecznym w tej małej kochanej bibliotece...

budda 2010-06-29 21:44:33
skomentuj (3)
Urodzinowa piosenka
Długie łodzie lat płyną ciągle w przeszłość
Coraz krótsza w nas wieczność
W ustach życia smak taki że się napić
Dni bez barw graty
Coraz większy garb z cienia i porażek
Jak piasku garść nasze twarze
Kupiłem sobie tort i świeczką w nim
Spalam sny
Życzę Ci życzę sobie błogiej w głowie mgły
Bo lepiej nie czuć nic jesteśmy w tym razem

Pchamy wspólny głaz pod górę przyszłych lat
Jeszcze gdyby Bóg czasami mógł
Rzucić swoim okiem co tu widać z okien

Koniec wieku dorosnąć czas
A w człowieku wciąż na przekór
Koniec wieku dziś przekraczam próg
Ale nie wiem dokąd iść

Cieni chór odmilczał sto lat
Słona cisza ust tych których nie ma już
Anioły między nami z goryczy poszarzały
Anioły ciężkie głowy pozwieszały w dół
Jeszcze gdyby Bóg czasami mógł
Rzucić swoim okiem co tu widać z okien

Koniec wieku dorosnąć czas
A w człowieku wciąż na przekór
Koniec wieku dziś przekraczam próg
Ale nie wiem dokąd iść

budda 2010-05-31 22:39:12
skomentuj (4)
Spacer
Zwykły dzień jakich wiele w roku, niczym specjalnym nie różni się ani od poprzedniego ani od następnego. Może tylko bardziej leniwy i powolny, jak przystało na ostatni dzień tygodnia. Pogoda także całkiem przyjemna. Nie za zimno ale jednocześnie nie za ciepło, tak w sam raz. W taki czas aż człowiek sam się wyrywa by wyjść z czterech ścian codziennego życia i odejść, gdzieś. Gdziekolwiek, byle dalej, bez konkretnego celu, po prostu przed siebie. Wyjść z miasta, zaszyć się w las. Poobcować z naturą, z dala od zgiełku, spalin i ludzi. Szum drzew nad głowami, jeszcze zupełnie nagich. Łąki podtopione resztkami topniejącego śniegu, dróżki upstrzone kałużami i zgniłymi liśćmi. Ale już gdzieniegdzie można dostrzec wybijające się świeże źdźbła trawy. Jeszcze delikatne, bezbronne, ale widać jak budzi się wraz z nimi życie. I można tak spacerować z kimś bliski, nie trzymać się za ręce, to nie ten układ, można rozmawiać o wszystkim i cieszyć się obecnością tej drugiej osoby właśnie tu i teraz, razem. Wybrać tą mniej uczęszczaną ścieżkę i sprawdzić, dokąd biegnie. Odwiedzić Pana Drzewo i uśmiechnąć się do własnych myśli. Odnaleźć Panią Wiosnę, tę pierwszą, najprawdziwszą. Jest równie szara, zmęczona i nie chce się zbudzić ze snu. Chowa się pośród starych, zgniłych liści i wystawia do świata jedynie drobny pyszczek i duże żółtawe oczy. Patrzy tak, jakby chciała się jeszcze ukryć, wrócić za jakiś czas, a teraz lepiej ją zostawić w spokoju. Jej brzydota to jej piękno, Pani Ropucha- Pani Wiosna. Łatwo ją odnaleźć wprawnemu obserwatorowi. A późnej pobłądzić wśród wysokich starych drzew, tak podobnych do siebie. I nagle zapada zmrok, tak w jednej chwili. Tylko to jeszcze nie wieczór, a deszcz. Mocny, ciepły deszcz okrył cały las mgiełką szarości, przysłonił cztery strony świata, a na oczy spuścił zasłony swych strug. Trzeba iść, nie stać w miejscu i nie ważne, że nic nie widać, dokądś zawsze się dojdzie. Czuć jak powoli włosy przyklejają się do twarzy, na nosie zbierają się kropelki i miarowo spadają na ziemię, po karku płynie już mały potok. Całe ubranie przemokło, płaszcz ciąży, z każdym krokiem coraz trudniej podnosić nogi w przyklejonych do ud spodniach. Wszystko ciąży, przybliża do ziemi. W butach chlupie woda, z każdym krokiem słychać wesołą miarową melodię bulgotania. I już nie trzeba zawracać sobie głowy omijaniem kałuż, i tak zmokliśmy, więcej wody nawet nie odczujemy. Deszcz nie zrobi nam krzywdy, chciał tylko pokazać cały swój urok. Można mu grozić i zaklinać by przestał padać, ale nie słucha. Dopiero gdy spacer się kończy, gdy wraca się do rzeczywistości deszcz także ustaje. Niebo się wypogadza i tylko chłód daje znać, iż zbliża się wieczór. I spojrzenia mijanych ludzi, gdy dwie osoby całkowicie przemoczone wracają do domów z uśmiechem na ustach. Zwykły dzień. Zwykły spacer pierwszego dnia wiosny.
budda 2010-03-28 22:41:24
skomentuj (6)
Siedem lat
Czasami trzeba usiąść wygodnie, wziąć do ręki zeszyt i ukochane pióro i zacząć pisać. Zrobić spis za i przeciw. Podsumować pewien okres w życiu. Zobaczyć, co wyniknęło, co się osiągnęło, a co straciło. Wypisać mocne strony, podkreślić je tak by o nich nie zapominać. Dodać też te słabsze, zawsze są, choćbyśmy nie wiadomo jak się starali je umniejszyć czy pominąć. Ale nie ma takiej potrzeby, czasem one bardzo wiele wnoszą, uczą i pozwalają inaczej spojrzeć, z innej perspektywy można uchwycić to, co dzięki nim ważniejsze, co o tej pory było niewidoczne. Człowiek rzadko robi taką listę, swoisty indywidualny rachunek sumienia. Ale czasami trzeba, by się oczyścić, uzmysłowić sobie niektóre kwestie, zamknąć to co oda dawna już zakończone i spróbować skupić się na tym co trwa. Wiele rzeczy się zmienia, ludzie przychodzą i odchodzą. Zmieniają się sytuacje, plany, priorytety. Zmieniamy się my sami. W wyjątkowych okolicznościach trzeba ocenić to co było i to co jest. Bez strachu, na przeszłość nie ma się żadnego wpływu, na przyszłość też nie do końca, mamy to co właśnie trwa, dzieje się tu i teraz i niech tak będzie. Czasami trzeba po prostu spróbować czegoś inaczej. Inaczej powiedzieć, inaczej zapisać, inaczej ocenić. I tak jest dziś, właśnie teraz, inaczej niż do tej pory odnotować te siedem lat i przyjrzeć się uważnie temu wszystkiemu, co tu było. Ktoś może powiedzieć, że w perspektywie całego życia to niewiele, ale właśnie jest to bardzo wiele. Siedem lat pisania, odkrywania siebie i własnych myśli, czasem w dość nietypowy sposób, dzielenia się drobnostkami, ale i istotnymi sprawami. Czas poświęcony by tworzyć, przelewać siebie na papier i sprawdzać czy coś z tego wyniknie. Z jednej strony mało się tego wszystkiego uzbierało, ale z drugiej... I tylko gdy szczerze sobie wszystko wyjaśnimy, podsumujemy można się zastanowić czy było warto? Było. A czy nadal jest? Czy watro kontynuować czy lepiej się zatrzymać i zająć się czymś innym? Tego nie wiem, ktoś inny musi to ocenić. Ale trudno by było z tego zrezygnować...
budda 2010-02-28 21:34:52
skomentuj (4)
Zamartwianie
Człowiek ma przedziwną zdolność do utrudniania sobie życia, gmatwania tych spraw, które wcale nie są skomplikowane i jednocześnie nie przywiązywania odpowiedniej wagi do tych na prawd ważnych, istotnych. Lubi wszystko obmyślać, analizować, czasami zbyt wiele uwagi poświęcając nie tym kwestiom, którym powinien. Jeśli coś zaprząta mu głowę, to znak, że warto o tym myśleć, rozpatrywać pod każdym kątem i badać. I tak na prawdę, nie potrzeba poważnego powodu. Każdy powód jest równie dobry by skupić się na swoich myślach i po prostu myśleć. Tylko czasami te myśli przybierają dziwny kształt. Lekko wypaczony, nieostry, wykrzywiony obraz rzeczywistości i wtedy człowiek zaczyna się martwić. Przestaje myśleć i się zamartwia. A zamartwiania nie da się niestety tak łatwo wyłączyć. Nie ma specjalnego przycisku, wyłącznika, żadnej magicznej drogi ucieczki. Raz powołane do życia zamartwianie się osacza człowieka, buzuje w głowie i pochłania go bez reszty. Zabiera chęć do działania, do cieszenia się drobnostkami, do czegokolwiek. Właściwie człowiek przestaje chcieć tego, czego do tej pory tak pragnął. Skupia się jedynie na negatywach, odrzuca wszystkie nawet najdrobniejsze przejawy dobroci, uśmiechu, czegoś pozytywnego. Po co to widzieć, skoro cały czas trzeba się martwić? Zamartwiać się o to, o tamto, bo za dużo, bo za mało, bo jest, bo nie ma. Pretekstów znajdzie się tysiące. Opanowują one myśli zwłaszcza wtedy, gdy chce się odpocząć. Nie można się na niczym skupić i wciąż wraca się do nieprzyjemnych, wiercących dziury w całym kwestii. I choć wiadomo, że jest to niewłaściwe, że nie powinno tak być, człowiek nie powinien się poddawać, to jest to silniejsze. Dzieje się jak gdyby bez udziału woli. Otumania niczym choroba, mąci spokój ducha, wżera się w każdą komórkę ciała i potęguje istniejące pokłady lęku. W wyobraźni ukazują się najczarniejsze scenariusze, wszystko to, o czym nawet boimy się myśleć, świadomość zatraca granice tego, co rzeczywiste a co zmyślone, wszystko się miesza. I zamartwiamy się życiem, istnieniem, samym sobą. Martwić się jest sprawą ludzką. Zamartwiać się jest bardzo łatwo, ale niezwykle trudno jest walczyć i nie poddawać się codziennym zmartwieniom. Tylko czasem brak na to siły a nie chęci...
budda 2010-01-31 22:21:49
skomentuj (5)
My
My z drugiej połowy XX wieku
rozbijający atomy
zdobywcy księżyca
wstydzimy się
miękkich gestów
czułych spojrzeń
ciepłych uśmiechów

Kiedy cierpimy
wykrzywiamy lekceważąco wargi

Kiedy przychodzi miłość
wzruszamy pogardliwie ramionami

Silni cyniczni
z ironicznie zmrużonymi oczami

Dopiero późną nocą
przy szczelnie zasłoniętych oknach
gryziemy z bólu ręce
umieramy z miłości

budda 2009-12-31 16:55:52
skomentuj (15)
Smutek
W małym zagraconym pokoju, pełnym rozmaitych bibelotów-pamiątek, stoi wielkie łóżko. Jest ciemno, światła zgaszone i nawet płomień świeczki nie igra dziś radośnie w powietrzu. Wszechogarniająca ciemność nocnej pory. Jedynie przez duże okno sączy się delikatna poświata księżyca w pełni. I cisza. Głośniki milczą, nikt nie wypowiada żadnego słowa. W kątach pochowały się szmery. Taka cisza, wręcz nienaturalna. Na tym wielkim łożu, pośród kolorowych poduszek siedzi mała dziewczynka. Stara się nic nie robić, trwać w jednej pozycji, osiągnąć całkowity bezruch, ale nie może. W ramionach tuli dwie ukochane maskotki, starych dobrych przyjaciół. Z każdą mijającą chwilą ściska ich coraz mocniej i mocniej zatapia się w nich. Stara się na nic nie patrzeć, nie widzieć. Puste oczy, nieobecne. A jednak takie pełne smutku i łez. Po policzkach dziewczynki płyną smutne łzy. Nie kapią pojedynczo, płyną ciurkiem niczym rwąca rzeka. Dziewczynka długo się powstrzymywała, starała się być dzielna, stawić czoło rzeczywistości i grać dobrą minę do złej gry. Ale gdy tylko została sama, wszyscy gdzieś zniknęli i otoczyła ją błoga cisza coś w niej pękło. Puściły tamy blokujące umysł i serce. I w tej samotności już nie chciała się powstrzymywać. To był jej czas. Czas smutku. Czas żałości i żałoby. Czas płaczu, gdy łzy płyną nieprzerwanie i nie ma sensu ich wycierać. Czasem po prostu trzeba się wypłakać, wylać z siebie wszystkie uczucia, myśli i wspomnienia. Poddać się smutkowi i zatracić w nim zupełnie, choćby na chwilę. I właśnie teraz dziewczynka ma taki swój czas, chce się smucić, chce płakać i pozwolić sobie na chwilę słabości. Czekała jedynie na odpowiedni moment i teraz daje upust tym oczekiwaniom. A pluszaki, niemi świadkowie, cierpliwie znoszą jej słabość. Usiłują pocieszyć tym, że są i ukoić serce dziewczynki. Ręce jej się trzęsą, więc tym mocniej zaciska swoje piąstki na wątłych ciałkach wypchanych watą. Ramiona rytmicznie drgają i całym ciałem wstrząsają dreszcze. Na szczęście po pewnym czasie dziecko się uspokaja. Drżenie ustaje, rytm serca się uspokaja i z oczu przestają płynąć łzy. Pozostaje tylko jedno dojmujące uczucie- smutek. Mała dziewczynka na wielkim łóżku pogrąża się w swoim własnym smutku. To ich czas.
budda 2009-11-30 22:42:31
skomentuj (3)

Księga Gości

Zobacz
Dodaj

Archiwum

2010
czerwiec
maj
marzec
luty
styczeń
2009
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2008
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2007
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2006
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
2005
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
2004
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
marzec
luty
styczeń
2003
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty

Linki

Ocenili
Najlepszy
Her-opinion
Nowe

Czasem w duszy gra
Last FM
Grzegorz Turnau
Katie Melua
Lipnicka & Porter
Goya
DKA
Linkin Park
Lifehouse
Incubus
Creed

Odwiedzam
Kwestia smaku
Norwegia marzenie
Pajacyk kliknij
Fantasy dawno i nie prawda
Teksty piosenk
Poema republika młodych umysłów
Hdwao cytaty

Czytam
Pani Pe z uśmiechem
Nieskładnie składnie
Kruche słowa
Gos pozytwna dusza
Jesienna pora
Wilczyca niepoprawna optymistka
Pasja tworzenia
Zagubiony odnaleziony
Grajek czaruje nocą
Anior towarzyszka studenckiej doli
Mistle bo jest
Blackwings ciekawe spojrzenie na świat
Deszcz przyjemnie patrzeć jak pada
Aguś radosna istota, którą lubię




Design by AW and Mirelka for Dogmen