![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
Can you help me out, can you lend me a hand
it's safe to say that I'm stuck again
trapped between this life and the light
I just can't figure out
how to make it right
a thousand times before
I've wondered if there's something more
something more
I feel it's gonna rain like this for days
so let it rain down and wash everything away
I hope that tomorrow the sun will shine
with every tomorrow comes another life
I feel it's gonna rain
for days and days
feel it's gonna rain
I've tried to figure out, I can't understand
what it means to be whole again
trapped between the truth and the consequence
nothing's real, nothing's making sense
a thousand times before I've wondered if there's something more
something more
I feel it's gonna rain like this for days
so let it rain down and wash everything away
I hope that tomorrow the sun will shine
I feel it's gonna rain like this, rain like this, rain like this
Kłótnia. Tak
właściwie to nawet bez powodu. Zupełnie niezaplanowana, jakby można się na nią
było kiedykolwiek przygotować. Ale tak nagła, niespodziewana, niekontrolowana.
Nic nie wskazywało, że może się tak wszystko potoczyć, z zupełnej małej
bzdurki, z drobnego szczegółu, wszystko urasta do ogromnych rozmiarów. Jedno
słowo, drobny gest, spojrzenie. Wybuch. Ktoś krzyknie, ktoś zamilknie i w
jednej chwili cały świat się zmienia. Po dwóch stronach stają ludzie, którzy
się tak dobrze znają, a nagle staja się wrogami. Walczą, atakują i próbują się
bronić. Każde chce dowieść swoich racji, nie chce słuchać tego drugiego. Znają
się od podszewki, wiedzą jak się zranić i to robią. Wbijają sobie wzajemnie
szpile w serca. Dwa bolesne ukłucia, dwie poważne rany. A było tak niewinnie,
nic na to nie wskazywało...
Czasami wystarczy kłótnia, czasami jest to jedno słowo, a niekiedy tylko
spojrzenie innej osoby by obudzić w nas wyrzuty. Zaczynamy dręczyć siebie
samych. Bo czy coś źle zrobiliśmy czy nie, to nie ma znaczenia. Liczy się tylko
to, że odezwały się w nas wyrzuty. Wydaje się wtedy , że wszystko jest
naszą winą, że można było coś zrobić, albo nie robić nic, ale jednak tego
uniknąć. Taka patowa sytuacja. Człowiek się zastanawia nad samym sobą, nad własnym
postępowaniem, charakterem i widzi tylko zło, które w nim jest, wyolbrzymia
wady, zapomina o dobru. Bo przecież zranił inną osobę, skrzywdził ją. Teraz
powinna zostać wymierzona mu kara, zadośćuczynienie, stosownie dobrane do popełnionego
czynu. Człowiek karze się sam, Torturuje się własnymi myślami, słowami. Gryzie
go sumienie, chce zrobić coś, cokolwiek byleby było lepiej, by wszystko się ułożyło
i było dobrze. I choć czasem tak naprawdę nic złego się nie wydarzyło, ktoś
inny nie został zraniony, to w nas samych to siedzi. Odzywają się nasze
nieczyste sumienia, przypominają o sobie i męczą. I tak w nas trwa poczucie
winy, Czasem takie właśnie wyrzuty czynione samym sobie są najcięższą formą
kary...
Księga Gości
ZobaczArchiwum
2011Linki
Ocenili